Duma, wstyd, ignorancja? Refleksje nad rocznicami wyborów czerwcowych
Wprowadzenie
Artykuł jest próbą zdiagnozowania stosunku Polaków do wyborów czerwcowych 1989 r., analizowanego na przestrzeni 30 lat. Nie jest to temat nowatorski, ale prawdopodobnie analiza ta, przeprowadzona tuż po kolejnych - okrągłych obchodach wydarzenia - w połączeniu z wiedzą o wcześniejszych reakcjach społecznych na tę rocznicę, umożliwia połączenie swoistego ,,zapisu chwili’’ z naukową refleksją. Zakres chronologiczny i problemowy, jest zawarty w tytule, natomiast hipotezy badawcze, można sprowadzić do następujących pytań:
- Dlaczego Polacy mają problem z jednoznaczną oceną swoich świąt narodowych i państwowych?
- W jakim stopniu w 1989 r. zdawano sobie sprawę z historycznego znaczenia wydarzeń z 4 czerwca?
- Czym różniły się obchody kolejnych rocznic, pamiętnych wyborów?
- W jakich kategoriach oceniano je na przestrzeni 30 lat?
- Czy obchody 30 rocznicy, miały zdecydowanie odmienny charakter od poprzednich?
- Jaki stosunek do tych wyborów mają młodzi ludzie?
- Co musiałoby się zdarzyć, byśmy uroczyściej świętowali i lepiej oceniali wydarzenia z 4 czerwca 1989 r.?
Bogaty zestaw źródeł pisanych, graficznych i mechanicznych, został poddany selekcji, celem znalezienia odpowiedzi na powyższe pytania. Podstawą literaturę przedmiotu stanowią wyniki sondaży, wypowiedzi polityków, ekspertów i publicystów. W przypadku analizy obchodów 30. rocznicy wyborów, odwołano się do relacji dziennikarskich. Badania własne, przeprowadzono m.in. poprzez sondaż w grupie studentów Uniwersytetu Pedagogicznego, zarejestrowanej na portalu społecznościowym - facebook.com.
Tak zróżnicowana baza źródłowa, wymusiła zastosowanie kilku metod badawczych. Obok metody historycznej, mamy tu także porównanie, analizę dokumentów i badania jakościowe. Autor oparł się także na obserwacji uczestniczącej i własnym dorobku badawczym - historyka i politologa[1].
Dostosowując ustalenia z tytułowego zakresu do ogólnego tematu całej pracy zbiorowej, warto podkreślić, dość oczywistą skądinąd tezę o kluczowym, dla poznania technik negocjacyjnych i mediacji w polityce, znaczeniu wyborów czerwcowych 1989 r. Wiadomym jest również, że wydarzenia z 1989 r. na ponad ćwierć wieku, zdeterminowały kształt polskiego ustroju i prawa. Stały się też fundamentem demokratycznego systemu, umożliwiającego udział naszego państwa w cywilizacji wolnego świata.
- Wokół polskich rocznic i świąt
W Polsce, obowiązuje jedenaście świąt narodowych i państwowych. Kolejnych 19 świąt, ustanowiono na drodze ustawy sejmowej, a 17 następnych - w drodze uchwały. W kalendarzu, rozpoczyna je Narodowy Dzień Pamięci ,,Żołnierzy Wyklętych’’ (1 marca), obchodzony od 2011 r. Nie jest to wprawdzie dzień wolny od pracy, ale od początku stanowi ważny element polityki historycznej partii prawicowych i narodowych. Po 2015 r. ugrupowanie rządzące wykorzystywało to święto do mobilizacji swoich zwolenników w kontrze do ,,totalnej opozycji’’. Historycy (Rafał Wnuk, Grzegorz Motyka) zwracali uwagę na nadużycie terminu ,,żołnierze’’ w stosunku do uzbrojonych ludzi, którzy nie byli podporządkowani żadnej władzy posiadającej legitymizację narodowo-państwową. Publicyści wskazywali na banalizację tego pojęcia i wykorzystywanie go przez rządową propagandę[2]. Z powyższych powodów, to najmłodsze święto jest najmniej jednoczące zróżnicowane poglądowo społeczeństwo[3].
Kontrowersje budziło też Święto Pracy. Po 1989 r., wśród posłów Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego pojawiły się nawet pomysły zniesienia tego święta, jako dnia wolnego od pracy. W XXI wieku w podobnym duchu, wypowiadali się prawicowi publicyści. Święto ostatecznie przetrwało, ale ugrupowania lewicowe nie potrafiły wykorzystać tego dnia, do efektownej promocji swoich idei i kontynuowania tradycji. Polacy z większym zainteresowaniem podchodzili do tego święta, jako początku długiego weekendu, okazji do grilla, czy (w starszym pokoleniu) nostalgicznych wspomnień z czasów PRL. Oficjalne uroczystości państwowe, widoczne są na ogół, dopiero dwa dni później.
Święto Narodowe Trzeciego Maja posiada najdłuższą tradycję (Sejm ustalił je już w 1919 r.), a w Polsce Ludowej - mimo zakazu - obchodzono je poprzez manifestacje (1946, 1981, 1983), msze w kościołach, odczyty naukowe. Przywrócone oficjalnie od 1990 r. jest dniem wolnym od pracy, okazją do szkolnych apeli, imprez plenerowych. Święto to, budzi zapewne najmniej kontrowersji, ale zdarza się, że historycy i publicyści przypominają słabości Konstytucji 3 Maja: spiskowe okoliczności jej uchwalenia, zachowanie szlacheckich przywilejów, zdradę króla, ograniczoną implementację ustawy i kruchość jej trwania. To wszystko, wpisuje się w polskie przywary: brak konsekwencji, autorytetów, sojuszników. Z tych powodów, to najdłużej funkcjonujące święto, przypadające często na okres ładnej pogody, umożliwiającej jego efektowne uczczenie i kojarzące się z finałem kilkudniowego odpoczynku, zasługuje jednak na bardziej wnikliwe i krytyczne potraktowanie. Ale mało kto, podejmuje się takiego wyzwania.
Kolejne majowe święto z oficjalnego kalendarza, to Narodowe Święto Zwycięstwa (8 maja). Nie jest to dzień wolny od pracy i w niewielkim stopniu towarzyszą mu oficjalne obchody. Wymagałoby to bowiem stwierdzenia, że II Wojna Światowa zakończyła się polskim zwycięstwem, a rok 1945 przyniósł nam wolność. Tymczasem, ocena tych zdarzeń jest bardzo złożona. Z kolei sezon wakacyjny, nie sprzyja uroczystym obchodom przypadających wtedy świąt. W zapomnienie poszło dawne peerelowskie święto 22 Lipca (uchwalenie Manifestu PKWN), za to Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego (1 sierpnia) jest coraz częściej okazją do chwili zadumy, nie tylko w stolicy. Pomimo, że nie jest to dzień wolny od pracy. Jest nim natomiast Święto Wojska Polskiego (ustanowione w 1923 i przywrócone w 1992 r.), którego uroczyste obchody kultywują jedynie władze państwowe i siły zbrojne. Coroczny wielki happening pasjonatów średniowiecznego rycerstwa, odbywa się natomiast przy okazji rocznicy bitwy pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r. (rozpoznawalność tej daty jest olbrzymia - zna ją 93% Polaków)[4].
Od 2005 roku, 31 sierpnia został uznany za Dzień Wolności i Solidarności. Rocznica porozumienia zawartego w Gdańsku w 1980 r. przez strajkujących stoczniowców i delegację rządu PRL, już w 1982 r. wywołała szerszą reakcję (dramatyczne demonstracje w 70 miastach). Dla PiS i Jarosława Kaczyńskiego (ta partia i ten polityk, nadają ton polityce historycznej obozu prawicy) Porozumienia Sierpniowe, z racji wiodącej roli Lecha Wałęsy, nie są wygodne do świętowania. Lepiej czują się już przy okazji obchodów rocznicy wybuchu II Wojny Światowej, czy wprowadzenia stanu wojennego. Te obydwie daty z najnowszej historii Polski, 1 września 1939 i 13 grudnia 1981, należą do najlepiej kojarzonych z konkretnym wydarzeniem.
Główne święto narodowo-państwowe przypada 11 listopada i jest nie tylko dniem wolnym od pracy, ale także okazją do organizowania w Warszawie marszów, którym niekiedy towarzyszą zamieszki (np. w 2011 r.)[5]. Wśród sprawców niepokoju, wyróżniają się agresywne grupy prawicowo-narodowe, i kibice-chuligani, a także radykalni antyfaszyści. I choć w dniu 100-lecia obchodów udało się uniknąć aktów przemocy, to jednak państwowi organizatorzy tych uroczystości nie potrafią podczas pochodów zlikwidować przejawów mowy nienawiści, widocznej na transparentach narodowców i przebijającej w skandowanych przez nich hasłach.
Państwowo-narodowe święta, nie łączą w takim stopniu, w jakim należałoby tego oczekiwać. Nie są też okazją do pojednania. Brakuje im atmosfery pikników i happeningów, czyli formy obchodów, tak często spotykanej w krajach Zachodu. Pojawiają się jednak nowe, atrakcyjne i łatwe dla odbiorcy formy ekspresji, które też odgrywają pozytywną rolę w upowszechnianiu wiedzy historycznej. Są to, np.: rekonstrukcje historyczne, czy nowoczesne, multimedialne aranżacje wystaw w muzeach Warszawy, Gdańska, Krakowa i w innych miastach. Niestety, nawet w ten nowatorski sposób popularyzacji historii Polski, coraz częściej ingerują politycy prawicy[6].
Polskim świętom historycznym, nie pomaga kościelna ornamentyka, co ma związek z rosnącą laicyzacją społeczeństwa oraz destrukcją duchowieństwa. Przykłady materializmu, politykierstwa, patologii i przestępstw (w tym głośne historie pedofilów w sutannach), wywołały zrozumiałą dezaprobatę dla religijnego wymiaru świąt narodowo-państwowych. I to pomimo faktu, że w przypadku 3 Maja i 15 Sierpnia, są to również święta kościelne.
Najważniejszym nośnikiem kultywowania polskich świąt pozostają szkoły. Jednak deprecjacja zawodu nauczyciela (zwłaszcza po strajku w 2019 r.), pogarsza możliwość twórczego i wszechstronnego podejścia do świętowania na bazie zaangażowania i autorytetu pedagoga. Swojej roli nie spełniają też media publiczne, zajmujące się głównie prorządową propagandą. Jedyna szersza akcja telewizji publicznej w zakresie tytułowej tematyki, dotyczyła produkcji serialu Święta Polskie, w ramach którego w latach 2000-2007, telewidzowie mogli obejrzeć filmy dotyczące takich świąt, jak: Purim (radosne święto Żydów), Mikołajki, Wigilia, Dzień Ojca, Wszystkich Świętych, Wielkanoc, 1 Maja - 3 Maja, Boże Ciało, Dzień Matki, Pierwsza komunia, Barbórka, Matki Boski Zielnej, czy Walentynki.
Obok świąt państwowo-narodowych szeroko obchodzone są też święta kościoła rzymskokatolickiego, z racji dominującego charakteru tego wyznania (przynajmniej w formie deklaratywnej). Wolne od pracy są tu dni przypadające na: święta Bożego Ciała, Wszystkich Świętych, drugi dzień Wielkiej Nocy, dwa dni Bożego Narodzenia oraz Święto Trzech Króli (do 1959 r. i od 2011 r.). Do tego dochodzą święta ludowe (np. Zielone Świątki), dożynki, lokalne obchody dni miast i gmin lub tzw. odpusty parafialne. Z mniejszą pompą, niż w PRL, obchodzony jest Dzień Kobiet - 8 marca. W młodszym pokoleniu przyjął się lepiej dzień Zakochanych (14 lutego) i Halloween (31 października). Dorośli (w tym politycy), z atencją traktują dzieci 1 czerwca (rewanż następuję w Dniu Matki - 26 maja i Dniu Ojca - 23 czerwca), a wnuki pamiętają o swych antenatach w Dzień Babci (21 stycznia) i Dziadka (22 stycznia). Szczególnie celebrowane są też niektóre święta dotyczące profesji, np. Dzień Edukacji Narodowej - 14 października, Dzień Górnika - 4 grudnia.
Święta, długie weekendy, dni szczególne, rocznice - wszystko to składa się na złożoną rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć Polakom w okresie transformacji, europeizacji i modernizacji. Nie jest to z pewnością pierwszorzędny problem do rozwiązania w życiu publicznym. Jednak brak wyraźnej hierarchii tych świąt, klarowności przekazu, a przede wszystkim - silny partykularyzm w świętowaniu - wszystko to powoduje, że opisane powyżej dni częściej ujawniają polskie słabości, niż siłę Polaków i ich państwa. W takie dylematy wpisuje się też rocznica wyborów czerwcowych 1989 r.
- 4 czerwca 1989 r.
Kalendarium wydarzeń z 1989 r. jest powszechnie znane. Wyznaczają je kolejno: Okrągłego Stołu, pierwsza autentyczna kampanii wyborcza, wreszcie sam akt głosowania 4 czerwca. Następne wydarzenia o przełomowym charakterze, to: wybór Tadeusza Mazowieckiego na premiera (24 sierpnia) i powstanie jego rządu (21 września), upadek muru berlińskiego (9 listopada) i ,,jesień ludów’’ oznaczająca szybki marsz krajów byłego Bloku Wschodniego na drodze do niepodległości i demokracji[7].
Każde z tych wydarzeń, było kumulacją innych bezprecedensowych zdarzeń, wpisywało się w niespotykane dotąd zjawiska społeczno-polityczne, angażowało tysiące ludzi, skupiało uwagę milionów. Ale tylko wybory parlamentarne 4 czerwca, posiadają taki ciężar jednorazowego aktu z udziałem milionów Polaków. Nastąpiło wówczas dopełnienie tych procesów, których genezy można szukać w historii wielkiego ruchu społecznego, jakim była ,,Solidarność’’ w latach 1980-1981, a nawet wcześniej, w dramatycznych latach protestów 1956, 1968, 1970, 1976. Opór społeczny i postawy antykomunistyczne nabrały trwałego charakteru wraz ze stanem wojennym i tzw. ,,normalizacją’’ lat osiemdziesiątych. Strajki w 1988 r. wymusiły na władzy negocjacje z opozycją, co nabrało instytucjonalnego i normatywnego charakteru podczas obrad Okrągłego Stołu (6 lutego - 5 kwietnia 1989). Zaraz po nich rozpoczęła się dynamiczna kampania wyborcza, która ze strony ,,Solidarności’’ nawiązywała entuzjazmem do czasów ,,karnawału wolności’’ (1980-1981), a nawet do atmosfery narodowej irredenty.
Wynik wyborów został okrzyknięty, jako wielkie zwycięstwo strony solidarnościowo-opozycyjnej, albo w jeszcze większym stopniu, totalna klęska rządu i koalicji prokomunistycznych organizacji. Symboliczne było pozbawienie możliwości zasiadania w Sejmie 33 z 35 najważniejszych polityków PZPR (i ugrupowań sojuszniczych) z tzw. listy krajowej. W wyborach do Senatu przewaga ,,Solidarności’’ była miażdżąca (99 mandatów), a przegrana władzy - całkowita (jedyny mandat spoza Komitetu Obywatelskiego otrzymał niezrzeszony przedsiębiorca z Piły). W wyborach do Sejmu, ,,Solidarność’’ zdobyła wszystkie 161 mandatów z przyznanych kandydatom bezpartyjnym. Nawet wśród zwycięskich reprezentantów PZPR, ZSL i SD oraz stronnictw katolickich, opozycja miała swoich ludzi. Miarą sukcesu opozycji, było samopoczucie strony rządowo-koalicyjnej. Przedstawiciele władz PRL po raz pierwszy musieli zmierzyć się z autentycznym wyrazem preferencji politycznych obywateli, stąd szok (,,Naród nas nie chce’’)[8] i kapitulacja. Cios był tym silniejszy, że wielu z nich do końca wierzyło w sukces PZPR i sojuszników, martwiono się nawet o to, by spodziewany słaby wynik kandydatów ,,Solidarności’’, nie podważył wiarygodności elekcji. Tymczasem kandydaci władzy przegrali nawet w zamkniętych obwodach gdzie głosowali potencjalni zwolennicy rządu (ambasada PRL w Moskwie, koszary wojskowe i milicyjne).
Nic więc dziwnego, że dzień 4 czerwca poprzez opisany akt wyborczy Polaków, stał się symbolem przełomu w ewolucyjnym procesie wychodzenia Polski z komunizmu. Zakończył się czas konfrontacji i negocjacji ,,Solidarności’’ z władzami PRL, a rozpoczął okres przejmowania przez dawną opozycję decydującej roli w państwie. W dziejach Polski, 4 czerwca 1989 r. stanowi punkt zwrotny, porównywalny z odzyskaniem niepodległości w listopadzie 1918 r. Wymownie brzmią określenia używane dla opisu tego wydarzenia. Antoni Dudek rozdziały o elekcji z 1989 r. zatytułował; ,,Wyborczy nokaut’’ i ,,Czerwcowy przełom’’. Słynna stała się wypowiedź aktorki Joanny Szczepkowskiej, która 28 października 1989 r. w głównym wydaniu programu telewizyjnego, przerwała zaskoczonemu dziennikarzowi banalną rozmowę, słowami: ,,4 czerwca skończył się w Polsce komunizm’’.
Jednak pod względem medialnym, wybory w Polsce nie zyskały rangi najważniejszego wydarzenia dnia na świecie, z powodu krwawej masakrze na placu Tiananmen w Pekinie, o której informacje zdominowały doniesienia agencyjne. Później, w skali międzynarodowej, rozpoznawalnym symbolem końca komunizmu stał się upadek muru berlińskiego. Pod koniec 1989 r. światowe media, żyły już bardziej krwawą rewolucją w Rumunii, niż żmudnymi, ale pokojowymi przemianami w Polsce. A tu, rozpoczął się proces transformacji ustrojowej, której w gospodarce wyznaczył restrykcyjny plan Balcerowicza, a na codziennym życiu społecznym, odciskały się zjawiska hiperinflacji, bezrobocia, pauperyzacji. Z tych powodów, ani społeczne nastroje, ani atmosfera z 1989 r. nie przypominała patriotycznej euforii po 1918 r., która towarzyszyła odzyskaniu niepodległości oraz jej obronie. I właśnie dlatego, jak zauważali publicyści, ,,Polacy nie tańczyli na ulicach ze szczęścia’’. Wskaźniki ekonomiczne, które w największym stopniu kształtowały nastroje społeczne, sugerowały najgłębszą fazę wieloletniego kryzysu.
Złożona ocena wydarzeń z 4 czerwca 1989 r., rosła wraz z uświadomieniem sobie niejednoznaczności samych wyników wyborów. Zresztą ich pełny rezultat ukształtował się dopiero po drugiej turze głosowania, tj. 18 czerwca. Ustalona przy Okrągłym Stole ordynacja, z góry dawała w Sejmie przewagę stronie koalicyjno rządowej 65% mandatów. Wybory do Senatu przeprowadzono w okręgach jednomandatowych (stąd wynik 99:1), ale przy proporcjonalnym zestawieniu wyników okazało się, że kandydaci spoza ,,Solidarności’’ otrzymali aż 30% głosów. Około 3 mln wyborców głosowało jednocześnie na kandydatów koalicji i opozycji. Duże poparcie, mierzone w liczbach bezwzględnych, kandydaci PZPR (wraz z sojusznikami) do Sejmu mieli 7,5 mln głosów![9] Zwracano uwagę na niską frekwencję (62%), co w zestawieniu z szacunkowymi wynikami opozycji (około 70%) pozwalało stwierdzić, że ,,Solidarność’’ nie posiadała poparcia bezwzględnej większości Polaków. Trudno więc mówić o wyborach 4 czerwca w kategoriach „wielkiego triumfu sił światła, nad siłami ciemności”.
Powyższe fakty i oceny były znane już w 1989 r., dlatego również wśród elit, brakowało powszechnego konsensusu, co do uznania 4 czerwca za święto. Przeciwnicy rządu Mazowieckiego szybko zestawili wybory czerwcowe z krytyką Okrągłego Stołu, czyniąc z tych wydarzeń pasmo zgniłego kompromisu wobec komunistów, a nawet zdrady[10]. Wielu polityków poszukiwało okazji do znalezienia innego dnia symbolizującego upadek komunizmu, co mogłoby stanowić pretekst do odrębnego świętowania. W 1990 r. były to pierwsze demokratyczne wybory do rad gmin (27 maja), czy symboliczne przekazanie władzy nowo wybranemu prezydentowi Wałęsie przez ostatniego prezydenta RP na uchodźctwie (22 grudnia). W 1991 roku, taką okazją do świętowania mógł być wybór parlamentu w oparciu o pięcioprzymiotnikową ordynację (27 października). A w roku następnym, także 4 czerwca, gwałtowny upadek rządu Jana Olszewskiego, który dla środowisk prawicowo-narodowych był przez lata ważniejszym punktem odniesienia (a zarazem powodem do celebry), niż wybory czerwcowe.
Podsumowując powyższe zestawienie zdarzeń z 1989 r., ich ocen oraz kontekstu (społeczno-gospodarczego, historycznego, międzynarodowego) widać wyraźnie, jak trudno było, nawet w tamtym czasie przemian - bezwarunkowo uznać dzień 4 czerwca - za święto Polaków. Z drugiej strony, skoro zabrakło innego symbolu, to mimo wielu zastrzeżeń, właśnie wybory czerwcowe najbardziej nadawały się do ustanowienia rocznicowych uroczystości. Ich dodatkową specyfiką było to, że na tle innych zdarzeń w powojennej historii Polski, niosły ze sobą pozytywny przekaz, pozbawiony martyrologii i religii.
- Kolejne rocznice
4 czerwca 1990 r. nie było społecznego nastroju do świętowania. Podziały wśród dawnych opozycjonistów, wojna na górze i perspektywa wyborów prezydenckich, nie pomagały szukać tego, co łączy - a takie było przecież przesłanie wyborów czerwcowych. W następnych latach, też brakowało powodów do organizowania rocznicowych uroczystości, gdyż na początku każdego, kolejnego czerwca miały miejsce wydarzenia, które dominowały w bieżącym przekazie, utrudniając pozytywną retrospekcję. I tak, w 1991 r. podczas pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II w ostrym tonie opowiedział się po stronie zwolenników ustawy antyaborcyjnej. W 1992 r. dramatyczny upadek rządu Jana Olszewskiego, obnażył zróżnicowanie i słabość dawnego obozu ,,Solidarności’’. Rok później prezydent Wałęsa niespodziewanie rozwiązał parlament, więc świat polityczny żył przyspieszonymi wyborami. W kolejnych latach, rządy koalicji lewicowo-ludowej oraz zwycięstwo Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich, też nie sprzyjały świętowaniu rocznicy wyborów czerwcowych.
Lepszą okazję przyniósł już rok 1999, czas stabilizacji i podsumowań. W warunkach nowej konstytucji, tuż po wejściu do NATO i w rychłej perspektywie integracji z UE, można było świętować 10-lecie wyborów czerwcowych. W prasie ukazały się specjalne dodatki, krakowscy działacze ,,Solidarności’’ wydali wspomnienia o kampanii wyborczej, a Małgorzata Niezabitowska (rzeczniczka rządu T. Mazowieckiego) rozpoczęła starania edycji monumentalnej pracy zbiorowej ,,Księga Dziesięciolecia Polski Niepodległej 1989-1999’’ (opublikowanej dwa lata później).
W 1999 r. znów w tle dziesięciolecia wyborów czerwcowych, pojawiła się pielgrzymka Jana Pawła II (5-17 czerwca). Podczas historycznego przemówienia w Sejmie, papież nawiązał do tego, co stało się w Polsce w 1980 i w 1989 r.: ,,O tych wydarzeniach nie wolno nam zapomnieć. Przyniosły one nie tylko upragnioną wolność, ale i w sposób decydujący przyczyniły się do upadku murów, które niemal przez półwiecze oddzielały od wolnego świata społeczeństwa i narody naszej części kontynentu. Te historyczne przemiany zapisały się w dziejach współczesnych, jako przykład i nauka’’[11].
Piętnasta rocznica, minęła bez większego echa, w 2004 r. Polska akurat była po wejściu do UE, przed pierwszymi wyborami do PE i w trakcie tworzenia mniejszościowego rządu Marka Belki, który symbolizował dekompozycję starego podziału na postkomunę i ,,Solidarność’’. Przejawem tego było m.in. poparcie, jakiego premier reprezentujący formalnie SLD, udzielił opozycyjnej Partii Demokratycznej. Stosunek do wyborów czerwcowych nie dzielił już dawnych przeciwników, czyli (post)komunistów i ,,Solidarności’’, ale różnił bardzo potencjalnych sojuszników, czyli zwolenników Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości.
W dwudziestolecie wyborów czerwcowych, rocznicowych obchodów było więcej. Ukazało się wiele książek, artykułów, powstało kilka filmów dokumentalnych i audycji radiowych. Zapoczątkowano szereg akcji dokumentujących wydarzenia z 1989 r.: odbyły się spotkania działaczy komitetów obywatelskich, parlamentarzystów OKP, wmurowano tablice pamiątkowe[12]. Na tej fali w 2011 roku zainicjowano stworzenie ,,Archiwum przełomu 1989-1991’’ - wspólny projekt Kancelarii Senatu i Kancelarii Prezydenta RP. Liberalne media zorganizowały interaktywne akcje. Miesięcznik ,,Znak’’ w wydaniu specjalnym, porównał dwa dwudziestolecia 1918-1939 i 1989-2009, ,,Polityka’’ przeprowadziła internetową debatę, a ,,Gazeta Wyborcza’’ ogłosiła konkurs na wspomnienia z dwudziestolecia oraz promowała modę na ,,toasty wolności’’, które wznoszono podczas biesiad 4 czerwca w wielu restauracjach, głównie w dużych miastach. Prezydent Lech Kaczyński wypowiadał się w tonie wspólnotowym: ,,Oglądamy zdjęcia z tamtych lat. Są świadectwem historii, którą razem tworzyliśmy. Świadectwem zwycięstwa, które wspólnie odnieśliśmy. Bez broni, ale dzięki nadziei, odwadze i solidarności’’[13].
Jednak dopiero obchody ćwierćwiecza wolności, nabrały państwowego wymiaru. Sejm już w 2013 r., ustanowił 4 czerwca, Dniem Wolności i Praw Obywatelskich. Sporo inicjatywy wykazał prezydent Bronisław Komorowski, który we wrześniu 2013 r. zaapelował o zorganizowanie Święta Wolności. W specjalnej odezwie głowy państwa, znalazły się znamienne słowa: ,,Wolność wymaga, by mówić o niej na nowo, by wyjaśniać jej znaczenie, by rzetelnie wskazywać, co jej dziś zagraża’’. Przygotowania nabierały tempa wraz ze zbliżaniem się daty 4 czerwca 2014 r., choć zrezygnowano ze starań podniesienia rangi tego święta poprzez specjalną ustawę, nie wspominając nawet o ustanowieniu go dniem wolnym od pracy. Formalnie, Sejm podjął w tej sprawie uchwałę, czyli akt, który nie posiada charakteru powszechnie obowiązującego prawa.
Główne uroczystości odbyły się na Placu Zamkowym w Warszawie z udziałem prezydenta USA Baraka Obamy. Obecni byli także prezydenci Francji, Niemiec, Czech, Słowacji, Litwy, Łotwy i inni przedstawiciele ponad czterdziestu państw. Odbyły się też wspólne obrady Sejmu i Senatu z udziałem reprezentacji parlamentarnych 17 państw. Prezydenci Polski i Niemiec, nadali autostradzie A-2 symboliczną nazwę ,,Autostrady Wolności’’. W wielu imprezach wziął udział Lech Wałęsa, a samorządowcy prześcigali się w pomysłach uczczenia jubileuszu[14].
W publicystyce i polityce, głęboki podział na zwolenników PO i PiS ujawniał się niemal w każdej kwestii publicznej. Także i przy obchodach 25-lecia wyborów czerwcowych, stanowisko reprezentantów obu grup było jasne i nie trzeba było dokładnie analizować treści przekazu, aby poznać ich sens. Politycy liberalno-demokratyczni mówili o przełomowym wydarzeniu, wielkim doświadczeniu, o wspólnocie Polaków. Aktywiści prawicowo-narodowi starali się przekierować rocznicową narrację na 4 czerwca 1992 r. (odwołanie rządu Olszewskiego), a wybory czerwcowe wiązać z kontraktem Okrągłego Stołu, spiskiem elit, zdradą. Niejednoznaczne stanowisko kościoła oraz brak powszechnej radości z tego święta, (co od samego początku, było piętnem wyborów czerwcowych), nie pozwał na utrwalenie symboliki tego dnia w świadomości społecznej.
4. Kto i jak, świętował trzydziestolecie wyborów
Obchody okrągłej rocznicy wydarzeń z 4 czerwca 1989 r. wpisały się w konfrontacyjną atmosferę polityczną, w jakiej pogrążało się całe polskie życie publiczne. Posłowie i senatorowie nawet Dzień Dziecka w 2019 r. obchodzono odrębnie organizując w Sejmie w dwóch terminach obrady parlamentarne uczniów wypowiadających się w tonie prorządowej propagandy i (osobno) tych młodych ludzi, którzy w swoich wypowiedziach kontestowali działania władz.
Po wyborach do Parlamentu Europejskiego (26 maja) okazało się, że sukces Zjednoczonej Prawicy (45%) wzmocnił poczucie pewności polityków partii rządzącej, a z drugiej strony, porażka (38%) Koalicji Europejskiej, osłabiała motywację zarówno aktywu partii tworzących to ugrupowanie, jak i ich zaplecze wyborcze. Skromne, oficjalne państwowo-rządowe obchody odbyły się w Warszawie, a premier Mateusz Morawiecki medialnie zdominował te uroczystości informacją o zmianach w składzie rady ministrów, co jak się wydaje, nie było przypadkowo umiejscowione w czasie.
Liderzy opozycji, samorządowcy ze środowisk niezwiązanych z rządem oraz szereg osób publicznych (artyści, naukowcy, działacze antykomunistycznej opozycji), 4 czerwca, spotkali się w Gdańsku. Obchody te zaplanował jeszcze zamordowany w styczniu 2019 r. prezydent Paweł Adamowicz. W spotkaniach, debatach i koncertach wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Wszystko finansowano ze społecznej zbiórki (6,3 mln zł zebrano już w lutym). Głównym akcentem uroczystości, było przemówienie Donalda Tuska - premiera Polski (2007-2014) i przewodniczącego Rady Europejskiej (2014-2019). Oczekiwano ważnych deklaracji, czy nawet zapowiedzi nowej inicjatywy społeczno-politycznej (o nazwie Ruch 4 Czerwca). Jednak wystąpienie było raczej defensywne i rozczarowało wiele osób. Tusk mówił o szansie na zwycięstwo w wyborach do Senatu i konieczności współpracy z prezydentami miast. Mimo, że bezpośrednio nawiązywał do wydarzeń z lat 1988-89 (,,Tamci ludzie nigdy się nie poddali’’), to jego wypowiedź, była zapowiedzią długiego i trudnego marszu. A nie, jak się spodziewano, ogłoszenia programu zmierzającego do przełomowego zwycięstwa, na miarę wyborów czerwcowych.
W wielu przekazach opozycyjni politycy występowali w roli spadkobierców nie tylko przełomu z czerwca 1989 r., ale także wartości, które niósł ze sobą Sierpień 1980 r. To dlatego m.in. inicjatywa burmistrzów i prezydentów miast ogłoszona 4 czerwca 2019 r. zawierała 21 tez (tak jak 21 postulatów stoczniowców z 1980 r.), a za najważniejszy cel swojej walki politycznej autorzy uznali najbliższe wybory do Senatu (nawiązując poniekąd do w pełni wolnych wyborów do tej izby sprzed 30 lat).Tezy zawierały projekt przekształcenia Senatu w Izbę Samorządową oraz inne działania zmierzające do ustrojowej decentralizacji władzy publicznej w Polsce.
Przedstawiciele rządu zignorowali zarówno inicjatywę Gdańska jak i program samorządowców. Premier Morawiecki odwiedził wprawdzie 4 czerwca Stocznię Gdańską, ale podkreślał, że chce w ten sposób uczcić 20-lecie pielgrzymki papieskiej (choć Ojciec Święty w 1999 r. nie był obecny w Gdańsku). Premier nie odpowiedział też na bezpośrednie zaproszenie prezydent Gdańska do ,,okrągłego stołu’’ umożliwiającego wspólne obchody rocznicy wyborów czerwcowych. Z kolei NSZZ ,,Solidarność’’ uniemożliwiła władzom miasta zorganizowanie tych uroczystości pod pomnikiem Poległych Stoczniowców.
Media, których opiniotwórczy charakter ulegał systematycznemu osłabieniu, na ogół unikały głębszego skupienia uwagi odbiorców na tej rocznicy. Wyjątkiem była ,,Gazeta Wyborcza’’, w której poświęcono wiele miejsca wspomnieniem sprzed trzydziestu lat, nawiązując przy tym do aktualnej sytuacji kraju. Zapytano też Polaków urodzonych w 1989 roku co im się w życiu udało, a na co czekają - co wpisywało się w demokratyczny profil tego dziennika. Liberalny tygodnik ,,Newsweek Polska’’ wydał 40-stronncowy dodatek, lewicowy ,,Przegląd’’ na pierwszej stronie zamieścił zdjęcie przemawiającego Lecha Wałęsy (z 1 czerwca 1989 r.)[15], za plecami którego stał Lech Kaczyński. Prawicowy tygodnik ,,Do Rzeczy’’ również wydał dodatek specjalny, w którym zapowiadano, że historycy IPN ,,odsłaniają kulisy wyborów 4 czerwca 1989 r.’’ W największych portalach (,,Onet’’ i ,,Wirtualna Polska’’) jubileuszowe newsy ,,żyły’’ na czołówkach jeden dzień. Telewizja publiczna dała kolejny popis skandalicznej manipulacji, emitując w ,,Wiadomościach’’ program pt. „4 czerwca - symbol zdrady i zmowy elit”. Senator PiS w mediach społecznościowych porównywał Tuska do Hitlera a publicysta wspierający rząd inicjatywę samorządowców skojarzył z paktem Ribbentrop - Mołotow.
Poza imprezą gdańską, obchody trzydziestej rocznicy wyborów czerwcowych były skromniejsze, niż jubileusz 25-lecia tych wydarzeń. W dużych i średnich miastach odbyło się wiele imprez towarzyszących, ale miały one najczęściej elitarny charakter. Dystansowali się od nich przedstawiciele administracji rządowej, osoby powiązane z PiS, księża, a także media publiczne. Zupełnie niezauważalnie, przeszło to święto w gminach wiejskich i w małych miasteczkach. W kilka dni po 4 czerwca 2019 r. uwaga opinii publicznej zwróciła się już w przyszłość i było oczywiste, że w kalendarzu najważniejszych wydarzeń państwowo-narodowych, rocznica wyborów czerwcowych została zmarginalizowana, co najmniej na kolejną dekadę.
5. Duma czy wstyd?
Wybory czerwcowe, jako wydarzenie historyczne, posiadają już bogatą literaturę. Uznani profesorowie oceniają je w kategoriach wielkiego wydarzenia mającego znaczący i pozytywny wpływ na dzieje Polski współczesnej. Antoni Dudek napisał: „Rok 1989 obfitował w przełomowe wydarzenia, ale dla historyków nie ulega już dziś wątpliwości, że najważniejszym z nich były wybory do parlamentu z 4 czerwca. Tego właśnie dnia, podczas pierwszej tury wyborów, miliony Polaków zadały przy pomocy kartki wyborczej śmiertelny cios komunistycznej dyktaturze”[16]. Andrzej Friszke już w 2007 r. powiązał wybory czerwcowe z nowym podziałem politycznym Polaków: ,,Czerwcowe wybory były kluczowym wydarzeniem zmiany ustrojowej w Polsce, a obecnie - tak jak cała sekwencja wydarzeń roku 1989 - są przedmiotem politycznej walki o obraz przeszłości’’[17]. Natomiast Andrzej Paczkowski podkreślał światowy i społeczny kontekst wyborów: ,,Polska otworzyła drogę innym krajom. Dzięki temu, co się działo w Polsce, w tym także dzięki wyborom z 4 czerwca, komunizm w Europie ostatecznie, jako system państwowy upadł i właściwie mało kto żałuje tego systemu. Natomiast niektóre owoce tamtego systemu, jak pewien egalitaryzm, nadopiekuńczość ze strony państwa są nawet do tej pory pozytywnie oceniane przez bardzo wiele środowisk’’[18].
To wypowiedzi historyków, którzy są dalecy od ośrodków politycznych największych ugrupowań. Ci naukowcy (w tym wielu politologów), którzy zaangażowali w bieżącą działalność polityczną czy publiczną (np. pełniąc funkcje wymagające partyjnego poparcia), są w swych ocenach mniej obiektywni. Dotyczy to zwłaszcza parlamentarzystów, ekspertów powiązanych z Kancelariami Sejmu i Prezydenta, pracowników IPN, na czele z jego prezesem, który już w 2017 r. uznał, że w historii Polski wydarzeniem ważniejszym od czerwcowych wyborów było odwołanie rządu Olszewskiego.
Jeszcze bardziej przewidywalni w swoich ocenach są politycy i publicyści. Ich wypowiedzi w każdej kwestii (także historii), determinują najczęściej powiązania formalne, środowiskowe i towarzyskie. Zbędne jest więc przytaczanie wypowiedzi, które często mają charakter odgórnych ,,przekazów dnia’’ lub emocjonalnych i radykalnych frazesów, przeznaczonych do wyświetlenia na paskach programów informacyjnych. Należy jednak odnotować stanowisko prezydenta RP. Andrzej Duda od początku urzędowania dał się poznać jako głowa państwa, jak najdalsza od wizerunku arbitra lub obiektywnego dostojnika, którego postawa w sprawach fundamentalnych, może zostać zaakceptowana także przez oponentów. W 2016 r., Prezydent spędzał Dzień Wolności, na urlopie we Włoszech. Rok później, w tym samym czasie, wizytował Nowe Miasto nad Pilicą. W 2018 r. w przeddzień kolejnej rocznicy czerwcowych wyborów, przemawiał na Święcie Dziękczynienia archidiecezji warszawskiej, a dziękując rodakom za walkę o wolność, ani słowem nie wspomniał o 1989 r. Na 4 czerwca 2019 r. zaplanował wyjazd do Belgii i, pomimo że wystąpił podczas uroczystego posiedzenia Senatu (z okazji 30 rocznicy wolnych wyborów do tej izby parlamentu), to w swej przemowie nie wymienił nazwisk głównych bohaterów 1989 r.: Lecha Wałęsy, Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka. Przypomniał natomiast, że senatorem był Lech Kaczyński. Nie wspomniał jednak, że ten polityk jako prezydent, zawsze podkreślał znaczenie pierwszych wyborów ’89 roku i swoją obecnością, uświetniał uroczystości związane z obchodami kolejnych rocznic.
Dziennikarze już w 1989 r. starali się wykorzystać wybory czerwcowe w odniesieniu do bieżącej sytuacji, nie rozumiejąc na ogół historycznego charakteru tego wydarzenia. ,,Tygodnik Solidarność’’ komentował: ,,Co się właściwie wydarzyło w niedzielę czwartego czerwca? Nic nienaturalnego ani sprzecznego z od dawna już istniejącą rzeczywistością. Nic, co by zaprzeczało stanowi, który od dawna i naprawdę istnieje w naszym kraju. To, że taka jest opinia i nastawienie elektoratu w Polsce, wiedziała każda kobieta w kolejce po mięso […]’’[19]. Partyjny beton z ,,Żołnierza Wolności’’, próbował ratować twarz władzy: ,,To nie było głosowanie przeciw podstawowym założeniom ustrojowym (bo ich elementy znajdowały się także w programie wyborczym KO Solidarność)’’. Najważniejszy organ prasowy partii ,,Trybuna Ludu’’, realniej oceniał klęskę władzy: ,,Wybory przyszły w momencie, kiedy partia (…) wyciągnęła już wnioski z przeszłości i sama zdecydowała się poddać osądowi. Przyszły za wcześnie, aby zebrać owoce tej samooceny i przebudowy’’[20]. ,,Głos Robotniczy’’ wtórował i rzucał wyzwanie opozycji: ,,Teraz ludzie z drużyny nie będą mogli odpowiedzieć na propozycję objęcia rządowych funkcji, że nie są tym zainteresowani”[21]. Najbardziej realnie znaczenie wyborów oceniała partyjno-reformatorska ,,Polityka’’: ,,To one właśnie ujawniają rzeczywisty stan nastrojów społecznych. Siedzieliśmy na wulkanie i dalsze odkładanie zasadniczych zmian w systemie sprawowania władzy, tylko w tym kotle pod nami, wzmagało ciśnienie”[22].
W kolejnych latach, publicyści związani z PZPR wskazywali na wspólnotowy charakter przemian 1989 r., zwracając też uwagę na koszty społeczne transformacji. O niesprawiedliwościach w szerszym kontekście, pisali dziennikarze prawicowi, podkreślając brak rozliczeń komunistów, pauperyzację i zmarnowaną szansę[23]. Analiza semantyki w publicystyce wyborów czerwcowych pozwala stwierdzić, że miesiąc ten nie został potraktowany na równi z innymi miesiącami symbolizującymi opór społeczny: październik’56, marzec’68, grudzień’70, czerwiec’76, sierpień’80, grudzień’81. Pojawiają się za to inne określenia tych wyborów, często o deprecjonującej i ośmieszającej wymowie: ,,Grzech pierworodny’’, ,,Wolność bez karnawału’’[24].
Badania opinii publicznej na temat wyborów czerwcowych pokazują pozytywną lecz umiarkowaną, ocenę tego wydarzenia. Najczęściej jednak, dotyczy to całokształtu zmiany ustroju, a przynajmniej Okrągłego Stołu i konsekwencji porozumienia opozycji z władzą. W pięć lat po tym wydarzeniu, najwięcej, bo, aż 42% Polaków uważało, że transformacja przyniosła więcej strat, niż korzyści. Dziesięć lat później, oceny przemian zaczęły się poprawiać. Spektakularny wzrost opinii pozytywnych (do 56%) nastąpił w 2009 r., ale okazało się, że nie jest to trwała tendencja.
W kontekście skutków, najbardziej negatywnie oceniano bezrobocie, krytycznie patrzono też na brak rozliczeń. Mimo to, ćwierć wieku po wyborach czerwcowych, aż 74% respondentów CBOS uważało, że warto było zmieniać system, 54% sytuowało się w grupie beneficjentów tego procesu, a 12% uważało, że na nim straciło. Polacy oceniali swoją transformację lepiej niż Czesi, Słowacy i Węgrzy. Po stronie sukcesów III RP najczęściej sytuowano możliwość wyjazdów zagranicznych i wejście do UE.
Oczywiście, poglądy na wybory czerwcowe były wypadkową aktualnych tendencji w ocenach krajowej polityki. Wzrost przewagi PiS w sondażach wpływał na to, że więcej było krytyków porozumienia z 1989 r. Więcej też było przeciwników transformacji w starszych grupach wiekowych, na wsi i w małych miastach, wśród osób gorzej uposażonych i wykształconych. Antykomunizm wyparty został przez antyliberalizm, co najlepiej pokazuje inny sondaż, w którym zwolennicy PiS łagodniej oceniają wprowadzenie stanu wojennego niż sympatycy PO[25]. Przeciwnicy partii Tuska wiązali Okrągły Stół i wybory czerwcowe z układem pomiędzy postkomunistami i ich rzekomymi sprzymierzeńcami w obozie ,,Solidarności’’. Z kolei w narracji antypisowskiej, przypominano o roli samego Kaczyńskiego w tym porozumieniu i zarzucano politykom jego partii, że ,,gardzą tym świętem, bo niewielu z nich miało znaczący udział w działalności solidarnościowej i opozycyjnej[26].
Przed każdymi wyborami, przedstawiciele wielu komitetów powtarzali, że ,,to będą najważniejsze wybory od 1989 r.’’. Jednak nie brakło też utyskiwań w stylu: „Ten dzień nie był świętem naszej demokracji, lecz jej porażką u progu narodzin”[27], często mówiono o niewykorzystanych szansach i do znudzenia przypominano oczywistość, że ,,to nie były w pełni wolne wybory’’. Trudno więc się dziwić, że w takiej atmosferze sondaże przeprowadzane na rok przed 30 rocznicą 4 czerwca 1989 r. wskazywały, że prawie 60% Polaków uważało, iż nie należy ustanawiać święta państwowego w uznaniu tamtych wyborów parlamentarnych[28]. Nie przeszkadzało to jednak politykom opozycji występować z takimi inicjatywami[29], choć wcześniej, będąc u władzy, nie zgłaszali takich postulatów.
Badanie opinii Polaków, przeprowadzone przez CBOS w 30 rocznicę wyborów czerwcowych podsumowuje raport: ,,Tegoroczny wynik pod względem stopnia poparcia dla transformacji ustrojowej zalicza się do trzech najlepszych w historii badań tej problematyki, a odsetek ją odrzucających jest najniższy z notowanych"[30]. 81 proc. Polaków uważa, że w 1989 roku warto było zmieniać ustrój; 4 proc. sądzi, że nie warto było podejmować transformacji ustrojowej, a 15 proc. nie ma na ten temat zdania. CBOS zauważa, że stosunek do transformacji jest obecnie znacznie bardziej entuzjastyczny niż przed pięcioma laty (wzrost poparcia o 10 punktów procentowych). Zaznacza jednocześnie, że mimo pogorszenia się ocen w latach 2001-2003 poziom akceptacji przemian ustrojowych rozpoczętych w 1989 r. nigdy nie spadł poniżej 50 proc., a w najlepszych latach 2009-2010 sięgał 82-83 proc.[31] Wśród osób popierających transformację aż 90 proc. posiada wyższe wykształcenie.
6. A może ignorancja? (opinie młodego pokolenia)
Dokładne badania młodego pokolenia (18-29 lat) przeprowadzone w okresie poprzedzającym 30-lecie wyborów czerwcowych pokazało, że w grupie tej 30 proc. respondentów ma poglądy prawicowe (w tym 11% skrajnie prawicowe). I to ta grupa zwiększa się najbardziej dynamicznie. Nietrudno się domyśleć, że wybory czerwcowe uważają bardziej za hańbę niż powód do dumy. Młodzi dystansują się od bieżącej polityki, ale nie odwracają się od historii, większe znaczenie dla nich mają kwestie tożsamościowe niż ekonomiczne, mocniej zależy im na poczuciu bezpieczeństwa, niż na wolności[32].
Z kolei dziennikarze pytający 17-latków reprezentujących w Sejmie najmłodszych obywateli RP z okazji Dnia Dziecka przekonywali się, że 4 czerwca jest dla uczniów szkół średnich istotną datą: ,,Mają świadomość, że gdyby nie tamte wydarzenia, dziś być może żyliby w innej rzeczywistości. Jednak nie do końca podoba im się to, jak korzystamy z demokracji’’[33].
Prowizoryczny sondaż przeprowadzony wśród studentów Uniwersytetu Pedagogicznego w tygodniu 30-lecia wyborów czerwcowych na pytanie o skojarzanie z tym wydarzeniem przyniósł następujące odpowiedzi: Solidarność; przemianą ustrojową, upadkiem starego ładu; z wypaczonego "komunizmu" do dzikiego kapitalizmu. Z pół wolnymi wyborami. Ustawka komunistów i "Solidarności". Z początkiem demokracji w Polsce. Z żydowskimi układami. Z demokracja i wolnością. Z drogą ku wolności. Z wolnością. Z pierwszymi w połowie wolnymi wyborami, początkiem końca komunizmu, początkiem demokratyzacji w Polsce. Z początkiem zmian demokratyzacji Polski. Pierwsze skojarzenie - pierwsze CZĘŚCIOWO wolne wybory. Pierwsze częściowo wolne wybory po II wojnie światowej do parlamentu - partia komunistyczna poniosła klęskę. Z potężnymi zmianami, które nikomu się wtedy nie śniły. Z niczym. Ustawione wybory, wolne do nic nieznaczącego senatu, 35 % miejsc ,,wolnych'' do sejmu. 1 wybory po upadku komunizmu (wolne, tylko z nazwy).
Młodzi ludzi z UP mogli też odnieść się do tego, co na temat wyborów czerwcowych mówią przedstawiciele ich środowisk: rodzina, rówieśnicy, mentorzy. W odpowiedziach najczęściej padało stwierdzenie ,,rzadko się o nich mówi’’. Poza tym, studenci wpisywali następujące odpowiedzi: Nic nie mówią, to było wieki temu. Są zadowoleni z ich przebiegu. Nic. Nie mają zdania. Komuchy wydymały polski naród. Że to nowy start Polski, wolnej Polski. Rówieśnicy nie mają zdania, bo to osoby ze środowiska chłopskiego niewykształceni, rodzina natomiast jest jak najbardziej na tak, ponieważ przeżyli PRL i było to pewnego rodzaju wyswobodzenie się z tych ograniczeń WOLNOŚĆ! Dzień częściowo wolnych wyborów. Oceniają to zdarzenie pozytywnie, lecz po czasie upatrują w tym wydarzeniu wyreżyserowany scenariusz. Nie rozmawiamy na ten temat. Określają to w większości, jako moment historyczny, czas wielkich przemian i chwila, kiedy obalony zostaje po części komunizm. Niestety nikt z mojego otoczenia nie rozmawiał na ten temat. Większość z nich mówi, iż to był wyjątkowy dzień z gdyż nie spodziewali się, że nadejdzie taki dzień, w którym w choć częściowo wolnych wyborach, będą mogli wziąć udział (mój tata jeszcze jako młody człowiek stał na czatach i sprawdzał, czy ktoś zupełnie przypadkiem nie zrywa plakatów solidarności). Nie wiem. Wycofanie sie komunistów na z góry upatrzone pozycje, żaden sukces, ale społeczeństwo pokazało nastroje wobec komunistów. Były to wolne wybory, gdzie obywatele decydowali o przyszłości kraju.
Studenci nie stanowią grupy reprezentatywnej dla całego pokolenia dwudziestolatków. Ale zestawienie powyższych opinii z wynikami raportu o poglądach politycznych młodych ludzi pozwala przypuścić, że w grupie wiekowej dwudziestolatków podziały są nie mniejsze, niż wśród starszych. Choć warto pamiętać, że młodzież można łatwiej przekonać.
Próba podsumowania
Po stronie największych zdobyczy, jakie niesie ta rocznica należy wskazać bogatą literaturę przedmiotu. Dotyczy to zarówno opracowań naukowych jak i publicystyki oraz nowatorskich form przekazu[34]. Do wzbogacenia bazy źródłowej można też wykorzystać wciąż żyjących i aktywnych ,,świadków historii’’, którzy są najmłodszymi uczestnikami wydarzeń o dziejowym znaczeniu i obok kombatantów ,,oporu społecznego’’ lat 1944-1989, mogą własnym życiorysem dokumentować znaczenie tej zmiany.
Upamiętnienie wyborów czerwcowych pozostaje nadal bardziej potencjalnym, niż faktycznym świętem wolności, demokracji i tej wersji historii Polski, która pozbawiona jest krwi, cierpienia i ofiary, a daje nadzieję, porozumienie, pozytywność. Wykorzystanie tego potencjału zależy od samych Polaków, ale przede wszystkim od kręgów opiniotwórczych: historyków, dziennikarzy, nauczycieli. Ich odpowiedzialność, ma tu charakter zarówno indywidualny, jak i zbiorowy.
Prawdopodobna jest również inna wersja dalszej historii rocznic czerwcowych wyborów. A więc ich zmarginalizowanie, zignorowanie, czy nawet arogancki stosunek prawicowych elit, jeśli będą miały największy wpływ na bieg wydarzeń kraju. W takich warunkach, o 4 czerwca będzie mówiło się niewiele, albo głównie w tonie krytyki i negacji.
Historię piszą zwycięzcy. Pozostaje wierzyć, że w narracji o 4 czerwca 1989 r. wygra rozsądek. Emocje opadną, a utrwali się rzetelna wiedza o faktach, umiejętność eksponowania pozytywnych zdarzeń i zjawisk z dziejów Polski oraz nawyk szacunku, do tego, co nam się w przeszłości udało. Jednak bardziej uroczyste świętowanie i lepsza ocena wydarzenia z 4 czerwca 1989 r. wymaga zmiany świadomości samych Polaków, a także wyzbycia się (lub przynajmniej ograniczenia) wielu przypisywanych nam od dawna wad: nieufności, braku tolerancji, niechęci do współczesnych autorytetów.
https://youtu.be/xnxsgN09XJg?si=xiCZRVDMyk2PkNm8
[1] A. K. Piasecki, Wybory w Polsce 1989-2011, Kraków 2011.
[2] J. Borkowicz, Żołnierze wyklęci. Pojęcie zbanalizowane, ,,Rzeczpospolita’’, 1 marca 2019.
[3] Polskie podziemie antykomunistyczne w pamięci zbiorowej, CBOS, Komunikat z Badań nr 22/2017.
[4] Świadomość historyczna Polaków, CBOS, Komunikat z Badań 68/2016.
[5] R. Michalak, A. Piasecki, Polska 1945-2015. Historia polityczna, Warszawa 2016, s. 389.
[6] E. Flieger, PiS czai się do skoku na Polin, ,,Gazeta Wyborcza’’, 10 czerwca 21019.
[7] A. Dudek, Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990, Kraków 2004.
[8] M. F. Rakowski, Jak to się stało, Warszawa 1991, s. 227.
[9] S. Gebethner, Wybory do Sejmu i Senatu. Wstępne refleksje, ,Państwo i Prawo’’ 1989, nr 8.
[10] K. Trębicka, Ocena Okrągłego Stołu w III Rzeczypospolitej - ciągłość i zmiana, w: ,,Annales Universitatos Paedagogicae Cracoviensis. Studia Politologica’’, XIV )2-15).
[11] https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/warszawa_1_11061999.html
[12] I. Słodkowska, 4 czerwca - niewygodna rocznica, ,,Rzeczpospolita’’, 2 czerwca 2016.
[13] https://www.prezydent.pl/archiwum-lecha-kaczynskiego/aktualnosci/rok-2009/art,14,5,wystapienie-telewizyjne-prezydenta-z-okazji-20-rocznicy-wyborow-z-1989-roku.html
[14] Np. w Turku zaproszono na spotkanie z udziałem burmistrzów i prelegentów historycznych osoby, które urodziły się 4 czerwca 1989 r., wręczono im upominki i wysłuchano ich opowieści o nauce pracy i życiu w wolnej Polsce.
[15] https://natemat.pl/263367,czym-jest-projekt-4-czerwca-zaangazowany-w-niego-ma-byc-donald-tusk
[16] https://dzieje.pl/aktualnosci/wybory-czerwcowe-1989
[17] https://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/prof;friszke;wybory;czerwcowe;89;-;kolejny;przedmiot;walki;politycznej,13,0,245261.html
[18] https://dzieje.pl/aktualnosci/prof-paczkowski-w-polsce-w-1989-r-jak-w-chinach-mogla-rozlac-sie-krew
[19] K. Dziewanowski, Niedzielny czwarty czerwca, ,,Tygodnik Solidarność’’, 16 czerwca 1989.
[20] W. Łoziński, Bez przemilczeń i utyskiwań, ,,Trybuna Ludu’’, 7 czerwca 1989.
[21] H. Zawira, Czy potrafimy się pięknie różnić?”, ,,Głos Robotniczy’’ 8 czerwca 1989.
[22] J. Bijak, Ćwiczenia na Równoważni, ,,Polityka’’, 10 czerwca 1989.
[23] Ł. Perzyna Wolność bez karnawału, ,,Tygodnik Solidarność’’, 3 czerwca 2005.
[24] Adam Strzembosz, ,,Tygodnik Solidarność’’, 4 czerwca 1993.
[25] Dwadzieścia lat po wprowadzeniu stanu wojennego, CBOS, BS/171/2001.
[26] A. Szostakiewicz, 4 czerwca: ważne święto ,,gorszego sortu’’, ,,Polityka’’, 2 czerwca 2017.
[27] W. Kuczyński, Solidarność u władzy. Dziennik 1989-1993, Gdańsk 2010, s. 64.
[28] https://www.newsweek.pl/sondaz-4-czerwca-jako-swieto-narodowe-wiekszosc-przeciw/zttes2b
[29] B. Klich, Niech rocznica 4 czerwca 1989 roku będzie świętem państwowym, ,,Gazeta Wyborcza’’, 28 lutego 2019.
[30] https://www.dziennik.pl/amp/599429,sondaz-cbos-polacy-zmiana-ustroju-po-1989-polityka.html
[31] https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/449693-cbos-polacy-uwazaja-ze-w-89-r-warto-bylo-zmieniac-ustroj
[32] https://oko.press/gdansk-1989-2019-mlodzi-musza-wziac-polska-polityke-we-wlasne-rece-jak-do-tego-doprowadzic/
[33] https://natemat.pl/274959,mlodzi-ludzie-a-demokracja-co-wiedza-o-4-czerwca-1989
[34] Przykłady tylko z ,,ostatniej chwili’’” w maju 2019 r. wydawnictwo ,,Czarne’’ opublikowało zbiór reportaży Aleksandry Boćkowskiej ,,Można wybierać 4 czerwca 1989.’’; w Warszawie w dniach 4-7 czerwca 2019 r. zorganizowano ,,Grę miejską dla szkół’’ pozwalającą przenieść się do stolicy sprzed trzydziestu lat. https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/open-air-museum-przypomni-o-dziedzictwie-cieszyna-i-czeskiego-cieszyna



